Lubię poznawać nowych ludzi. Im bardziej zwichrowane jednostki, tym znajomość ciekawsza. Tak też było tym razem. Poznaliśmy się kilka lat temu, dziewczyna z jednego z miast wojewódzkich o nie najlepszej renomie. Koleżanka gigant, "nosi obcisłe dżinsy i pali popularne". Seks, narkotyki, hedonizm w wydaniu luksusowym. Uroczo wulgarna, lubi tani blichtr. Jednocześnie bardzo inteligentna. Ostre rysy twarzy, lekki makijaż, kobieca na swój specyficzny sposób. Mój preferowany typ kobiety (jakkolwiek dziwne to stwierdzenie). Dość szybko znaleźliśmy wspólny język, znajomość trwa po dziś dzień. Koleżanka dość szybko wyświetliła się ze swoimi preferencjami. Pierwsza wersja : jestem bi. "Bi" ewoluuje jednak w stronę "les". Jedna, druga, trzecia partnerka, pełna obyczajówka którą mam okazję obserwować z najróżniejszych stron. Patologiczne epizody dodają całości pikanterii - chociaż kiedy porównam niektóre wątki heteroromansów innych znajomych, lesmiłostki wcale tak oryginalne nie są. Przez "oryginalność" rozumiem wachlarz możliwości dopier*olenia obecnej lub ex połówce.
Tytułowa hipokryzja zaczyna się podczas określenia mojej pozycji w tej znajomości. Niczym nowym nie będzie, jeżeli napiszę, że moja heteromaska jest stale na miejscu. Nie, nie zdobyłem się na szczerość wobec "swojej". Czy żałuję ? Nie. Ludzka przyzwoitość nakazywałaby postawić sprawę jasno - "tak, też w tym siedzę". Przyzwoitość została jednak gdzieś głeboko w szafie. Kiedy analizuję i chłodno oceniam (a wiem, że nie powinienem) homo światek w którym koleżanka coraz głębiej siedzi, mówię pas. Nie rozumiem tej bajki. To środowisko jest tak bardzo różne od standardów relacji międzyludzkich do których przywykłem.
I stwierdzam z pełną stanowczością - nie chce być z tym środowiskiem identyfikowany. Model płytkich, nastawionych na "biorę" i "należy mi się" znajomości jest mi bardzo dobrze znany, jednak w homo realiach wszystko wydaje się podniesione do drugiej potęgi. Egoizm, szalejące libido i przypudrowane frustracje. Gwiazdy, satelici i błoto, którym z taką pasją smaruje się "przyjaciół od serca". Fałsz, tony fałszu. O nie, dziękuję, jak dla mnie dużo za dużo brudu. Zastanawiam się tylko, co jest przyczyną powstawania takiego "mikroklimatu" ? Lesbijsko - gejowska hermetyczność ? Spaczone schematy postępowania z drugim człowiekiem ? Znudzenie życiem ?
Mam ogólny niesmak i nie zanosi się, żeby coś się w tej kwestii zmieniło.
To nie jedyne studium przypadku, kiedy w kontakacie z kimś z branży nie pozwoliłem sobie na otwarte samookreślenie. O dziwo, nie żałuję. Z każdej konfrontacji wyniosłem negatywne odczucia. Pozostałe historyjki pozostawię sobie na okazję innych wniosków.
___
Hultaj meloman poleca
Gary Numan - Cars
"Here in my car
I can only receive
I can listen to you
It keeps me stable for days
In cars"
Tytułowa hipokryzja zaczyna się podczas określenia mojej pozycji w tej znajomości. Niczym nowym nie będzie, jeżeli napiszę, że moja heteromaska jest stale na miejscu. Nie, nie zdobyłem się na szczerość wobec "swojej". Czy żałuję ? Nie. Ludzka przyzwoitość nakazywałaby postawić sprawę jasno - "tak, też w tym siedzę". Przyzwoitość została jednak gdzieś głeboko w szafie. Kiedy analizuję i chłodno oceniam (a wiem, że nie powinienem) homo światek w którym koleżanka coraz głębiej siedzi, mówię pas. Nie rozumiem tej bajki. To środowisko jest tak bardzo różne od standardów relacji międzyludzkich do których przywykłem.
I stwierdzam z pełną stanowczością - nie chce być z tym środowiskiem identyfikowany. Model płytkich, nastawionych na "biorę" i "należy mi się" znajomości jest mi bardzo dobrze znany, jednak w homo realiach wszystko wydaje się podniesione do drugiej potęgi. Egoizm, szalejące libido i przypudrowane frustracje. Gwiazdy, satelici i błoto, którym z taką pasją smaruje się "przyjaciół od serca". Fałsz, tony fałszu. O nie, dziękuję, jak dla mnie dużo za dużo brudu. Zastanawiam się tylko, co jest przyczyną powstawania takiego "mikroklimatu" ? Lesbijsko - gejowska hermetyczność ? Spaczone schematy postępowania z drugim człowiekiem ? Znudzenie życiem ?
Mam ogólny niesmak i nie zanosi się, żeby coś się w tej kwestii zmieniło.
To nie jedyne studium przypadku, kiedy w kontakacie z kimś z branży nie pozwoliłem sobie na otwarte samookreślenie. O dziwo, nie żałuję. Z każdej konfrontacji wyniosłem negatywne odczucia. Pozostałe historyjki pozostawię sobie na okazję innych wniosków.
___
Hultaj meloman poleca
Gary Numan - Cars
"Here in my car
I can only receive
I can listen to you
It keeps me stable for days
In cars"

